Blog > Komentarze do wpisu
Dzik jest dziki, Dzik jest złyyy

Pan Dzik. Niewiele o nim wiemy oprócz tego, że nie przepada za czytaniem, a szczególnie poszukiwaniem źródeł, a także jest wszechwiedzący (niektórzy ludzie, a szczególnie mężczyźni, tak mają).

Pan Dzik w artykule (naprawdę godny polecenia, rozrywka przednia): "O feministycznej ekonomii politycznej" nie pojmuje wielu rzeczy, ale ogłasza swoje wspaniałe sądy wartościujące. Chyba feminizm przerasta wyobraźnię neoliberalnych mężczyzn. Odniosę się do najważniejszych.

Reprezentacja: Panie Dzik, ile kobiet mieszka w tym kraju? Udział procentowy potrafi Pan policzyć? Według Pana partytet to sztucznie wymuszona proporcja? 50/50? Ma Pan rację, kobiet powinno być więcej niż 50% we wszystkich gremiach decyzyjnych i na wszystkich najważniejszych stanowiskach! Pamiętajmy jeszcze o tym, że instytucje Unii Europejskiej są co do tego zgodne, że można wprowadzać okresowe przywileje dla marginalizowanych grup (w tym kobiet), zwane dyskryminacją pozytywną.

Widzę również, że dla Pana różny nie może być równy?

No i też ciekawe, że nie dostrzegł Pan kobiet wśród grup: studentów - emerytów, miastowych - rolników, biednych - bogatych, komunistów - prawicowców itd.

Luka płac: Widzę statystyki zza oceanu, fiu fiu. Jakoś nie przyszło Panu na myśl, że istnieją takie zjawiska jak szklany sufit i lepka podłoga? Że kobiety harują ciężej i za gorszą płacę? I są oczywiście na niższych stanowiskach. Może jak się jest Gronkiewicz-Waltz to się zarabia tyle co Lech Kaczyński na tym samym stanowisku, ale na pewno dziewczyny pracujące w serwisie Money.pl miałyby znacznie gorsze szanse na awans od Pana, Panie Dzik.

Uwaga teraz sprawy RADYKALNE: "Refundacja zapłodnienia in vitro, refundacja antykoncepcji, bezpłatne państwowe i przyzakładowe żłobki i przedszkola." Panie Dzik, a może nie musimy tyle wydawać na armię i można trochę sypnąć na te żłobki i przedszkola? Może gospodarka więcej by zyskała, gdyby te kobiety poszły do pracy i mogły się realizować? A skoro wiecznie podnosimy larum, że za mało się rodzi dzieci (NARÓD się kurczy!), to może dopłaty do in-vitro pomogły by w podniesieniu statystyk? Skoro winą obarcza się wielodzietne rodziny, że to patologia i pijaństwo i dzieciaki za becikowe, to może refundacja antykoncepcji byłaby dobrym rozwiązaniem? Niech Pan sobie wyobrazi, że Ekonomia to nauka SPOŁECZNA i przez taki pryzmat należy o niej myśleć.

Uuuu, z tą aborcją to Pan pojechał. Jakby to mężczyźni rodzili dzieci, liberalizacja ustawy antyaborcyjnej przebiegła by w błyskawicznym tempie. Tu nie będę się rozwodzić, bo to chyba oczywiste, że każdy ma prawo do wyboru i wolności osobistej.

No i niech Pan Dzik przełamie opór i poczyta o feministycznej ekonomii, wbrew pozorom jest trochę źródeł i opracowań w języku polskim. Nawet badania i komentarze. Ale to trzeba chcieć zrozumieć, a nie tylko arbitralnie wypowiadać się o czymś, o czym się nie ma bladego pojęcia.

Wstyd dla Money.pl, że takie szmatławe artykuły drukują, a feeee...

piątek, 19 marca 2010, ciotka_zofia

Polecane wpisy