RSS
środa, 24 marca 2010
Powrót do barteru

Rosną hałdy śmieci, odpadów. Teraz patrzymy w przestrzeń na góry, a nasze dzieci będą patrzeć na hałdy nieprzetworzonych plastików. Ale to nie przeszkadza nam w wyrzucaniu rzeczy dobrych, choć już o niemodnych kształtach czy kolorach. I to dotyczy zarówno kobiet, jak i mężczyzn.

Musimy ograniczyć konsumpcję. Ponieważ kobiety dokonują 85% zakupów w gospodarstwach domowych mogłyby mieć wpływ np. na kupno wszelkich płynów w opakowaniach zbiorczych, unikać reklamówek, dobierać produkty, które w minimalnym stopniu są opakowane (nie ma jak herbata, ktorej każda saszetka zapakowana jest w oddzielny plastikowy kubraczek!). Na szczęście tania odzież wygrywa z ekskluzywnymi sklepami, także nie przyczyniamy się bezpośrednio do łamania praw człowieka na polach bawełny ani do większego śmiecenia.

Świetny film można obejrzeć tu:

a niby tylko kupujemy radio... ale co stoi za produkcją takiego radia?

Utylizujmy odpady. To taki apel, dla wszystkich świadomych jednostek -mieszkańców ziemi. Uczmy swoje dzieci odpowiedzialności za przyszłość tej panety, którą dewastujemy coraz bardziej.

Żyjmy świadomie. A może dzięki takiemu np. barterowi nasze życie zyskałoby nową jakość? Coś za coś + przyjaźń +relacje międzyludzkie +życie w społeczeństwie: Gratis! Wymieniajmy się! Ciuchami, książkami, pomagajmy sobie! Nie dajmy neoliberalizmowi zawłaszczyć naszych umysłów, nie chcemy indywidualizacji i separacji, maksymalizacji tylko własnej korzyści kosztem innych, nie chcemy wyścigu szczurów. Życie to nie tylko pogoń za pieniądzem! STOP! Chcemy czuć, wypoczywać, rozwijać się i spełniać, a to jest tylko możliwe dzięki relacjom z innymi ludźmi!

piątek, 19 marca 2010
Dzik jest dziki, Dzik jest złyyy

Pan Dzik. Niewiele o nim wiemy oprócz tego, że nie przepada za czytaniem, a szczególnie poszukiwaniem źródeł, a także jest wszechwiedzący (niektórzy ludzie, a szczególnie mężczyźni, tak mają).

Pan Dzik w artykule (naprawdę godny polecenia, rozrywka przednia): "O feministycznej ekonomii politycznej" nie pojmuje wielu rzeczy, ale ogłasza swoje wspaniałe sądy wartościujące. Chyba feminizm przerasta wyobraźnię neoliberalnych mężczyzn. Odniosę się do najważniejszych.

Reprezentacja: Panie Dzik, ile kobiet mieszka w tym kraju? Udział procentowy potrafi Pan policzyć? Według Pana partytet to sztucznie wymuszona proporcja? 50/50? Ma Pan rację, kobiet powinno być więcej niż 50% we wszystkich gremiach decyzyjnych i na wszystkich najważniejszych stanowiskach! Pamiętajmy jeszcze o tym, że instytucje Unii Europejskiej są co do tego zgodne, że można wprowadzać okresowe przywileje dla marginalizowanych grup (w tym kobiet), zwane dyskryminacją pozytywną.

Widzę również, że dla Pana różny nie może być równy?

No i też ciekawe, że nie dostrzegł Pan kobiet wśród grup: studentów - emerytów, miastowych - rolników, biednych - bogatych, komunistów - prawicowców itd.

Luka płac: Widzę statystyki zza oceanu, fiu fiu. Jakoś nie przyszło Panu na myśl, że istnieją takie zjawiska jak szklany sufit i lepka podłoga? Że kobiety harują ciężej i za gorszą płacę? I są oczywiście na niższych stanowiskach. Może jak się jest Gronkiewicz-Waltz to się zarabia tyle co Lech Kaczyński na tym samym stanowisku, ale na pewno dziewczyny pracujące w serwisie Money.pl miałyby znacznie gorsze szanse na awans od Pana, Panie Dzik.

Uwaga teraz sprawy RADYKALNE: "Refundacja zapłodnienia in vitro, refundacja antykoncepcji, bezpłatne państwowe i przyzakładowe żłobki i przedszkola." Panie Dzik, a może nie musimy tyle wydawać na armię i można trochę sypnąć na te żłobki i przedszkola? Może gospodarka więcej by zyskała, gdyby te kobiety poszły do pracy i mogły się realizować? A skoro wiecznie podnosimy larum, że za mało się rodzi dzieci (NARÓD się kurczy!), to może dopłaty do in-vitro pomogły by w podniesieniu statystyk? Skoro winą obarcza się wielodzietne rodziny, że to patologia i pijaństwo i dzieciaki za becikowe, to może refundacja antykoncepcji byłaby dobrym rozwiązaniem? Niech Pan sobie wyobrazi, że Ekonomia to nauka SPOŁECZNA i przez taki pryzmat należy o niej myśleć.

Uuuu, z tą aborcją to Pan pojechał. Jakby to mężczyźni rodzili dzieci, liberalizacja ustawy antyaborcyjnej przebiegła by w błyskawicznym tempie. Tu nie będę się rozwodzić, bo to chyba oczywiste, że każdy ma prawo do wyboru i wolności osobistej.

No i niech Pan Dzik przełamie opór i poczyta o feministycznej ekonomii, wbrew pozorom jest trochę źródeł i opracowań w języku polskim. Nawet badania i komentarze. Ale to trzeba chcieć zrozumieć, a nie tylko arbitralnie wypowiadać się o czymś, o czym się nie ma bladego pojęcia.

Wstyd dla Money.pl, że takie szmatławe artykuły drukują, a feeee...

środa, 17 marca 2010
Żenujące komiksy FOR

Laureatem konkursu na komiks i animacje o tematyce ekonomicznej ogłoszonego przez FOR został taki oto komiks o babie: www.for.org.pl

Ewa Charkiewicz słusznie skomentowała: "Komiks odwołuje się do seksistowskich dowcipów o głupiej babie, która idzie do lekarza, bo zrobiła sie jej w brzuchu dziura budżetowa. Lekarz tę dziurę penetruje olbrzymimi kleszczami. Baba pożera lekarza, po czym rodzi, czy przeobraża się, w młodą chudą drapieżną wampirzycę, która ma do skonsumowania policję. Tu pojawiają się różne interpretacje: czy chodzi o emerytury policjantów, o autorytarne odwołanie do instytucji kontroli i nadzoru, czy o donosik - policjo ratuj porządek, bo baba cię pożre. W ostatnim kadrze znajdujemy 'klasyczne' patriarchalne odwołania: Król Pieniądz odchodzi, diagnostyk, tym razem przyjmujący postać anioła, krzyczy: "Złe wieści, pani Rzeczpospolita"!

Panie Balcerowicz, czy to nie żenujące? Panie Michnik - i żeby to jeszcze publikować w GW?

W takim razie postanowiłam sobie sama wziąć udział w konkursie, w którym zostałam laureatką, tworząc taki oto kolaż:

Nie uwierzycie, gdzie to nie stacjonują nasi żołnierze: Irak (tak, tak, ciągle tam są!), Afganistan, Syria, Liban, Bośnia i Hercegowina, Kosowo, Kongo, Czad. No to chyba im się należy porządny wikt i sprzęt, a nie jedzenie grubej babie!

poniedziałek, 15 marca 2010
Wszystkie sektory na minusie

Jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że w ekonomii w zasadzie istnieją tylko trzy sektory, które biorą udział w nakręcaniu gospodarki: przedsiębiorstwa, gospodarstwa domowe i państwo (jeszcze nie zostało zlikwidowane przez Balcerowicza i św.p. Friedmana, choć bardzo by sobie tego panowie życzyli) to przegrywamy na wszystkich polach, z kretesem.

Gospodarstwa domowe: nieodpłatna praca kobiet stanowi 1/3 światowej produkcji gospodarczej (UNFPA) a w Polsce kobiety pracują w domu o 45h tygodniowo więcej niż mężczyźni (prof. Anna Titkow). I co? Cała ta praca pozostaje niewidoczna. Kobiety w domu są przezroczyste, pewnie widać nawet przez nie ekran telewizora. Nie wlicza się jej ani do PKB ani do emerytur kobiet, oficjalnie nie istnieje, i jak podają niepewne źródła: "przynosi wiele satysfakcji kobietom" (wrr).

Banksy

Przedsiębiorstwa: tu możemy wyjawić cały szereg zjawisk niekorzystnych dla kobiet m.in. szklany sufit ("a po co kobiety miałyby awansować"?), lepka podłoga ("i po co dobrze zarabiać, skoro mają alternatywne źródło utrzymania = męża"?), luka płac (kobiety zarabiają w Polsce średnio 17% mniej niż mężczyźni), dyskryminacja przy rekrutacji (a ile to pani się spodziewa dzieci?), prace o niższym prestiżu, niskich zarobkach są dostępne i... czekają właśnie na kobiety!

Polityka rządu (a raczej jej brak): nikt nie przeprowadza badań z podziałem na płeć przyczyn ubóstwa i dalszego ubożenia naszego społeczeństwa (czyżby polityka gospodarcza? oh, nie "przecież ekonomia jest obiektywna"!), nie bierze się pod uwagę wzrostu liczby tzw. pracujących biednych, szczuje się ubogich, że okradają państwo korzystając z pomocy społecznej (a szczególnie nieodpowiedzialne wielodzietne matki - "niech się lepiej do roboty wezmą"!) i prywatyzuje wszystko. I dobrze, niech najsłabsi wymrą, zostaną tylko najsilniejsi (= najbogatsi), których np. będzie stać na ochronę zdrowia, edukację i wakacje.

Tak to sobie żyjemy. Wolne i niezależne. Wszyscy o nas myślą i się o nas troszczą. "Współcześnie nie ma już dyskryminacji kobiet. Kobiety wywalczyły już sobie wszystko."

sobota, 13 marca 2010
Pieniądz wrażliwy na płeć

Taka mała dywersja na zielonych stronach rp:

www.rp.pl/artykul/445983.html

"Budżety uwzględniające na równi potrzeby kobiet i mężczyzn w krajach skandynawskich, Wielkiej Brytanii, Włoszech, Irlandii czy nawet Kraju Basków są już normą. W Polsce to wciąż egzotyczna i nie do końca zrozumiała ciekawostka"

Źródło: www.womenwithmoneymoxie.com

czwartek, 11 marca 2010
Między nami dobrze jest

Skoro 60% Polaków żyje poniżej minimum socjalnego (określanego przez Instytut Pracy i Praw Socjalnych: www.ipiss.com.pl) czyli poniżej zawrotnej kwoty ok. 750zł/miesięcznie (doprawdy szastać można pięniędzmi na tzw. podtrzymanie więzi społecznych - czyli kulturę i rekreację - przy takiej kwocie może wolalabym zainwestować np. w jedzenie albo odzież raczej niż teatr) to ja się dziwię, czemu ludzie nie protestują? Tylko pielęgniarki mają odwagę? 60% to ponad 22 miliony ludzi w tym kraju!!! Co jest grane?

Oczywiście bieda jest tak krępująca, tak wstydliwa, że się o niej nie mówi... ale znakomita większość z nas jest biedna! Enjoy poverty!

Tak też robi Masłowska w dramacie: "Między nami dobrze jest" (niestety nakład wyczerpany), specjalnie na tę porę roku - fragment:

SCENA 2 (...)

Halina: Już zakwitły pierwiosnki i pełną parą nadeszła wiosna, kusząc nas swoją piękną aurą.

Chętniej wybierasz się na dotleniający spacer, do łask wraca też rower. Chętniej nie wybierasz się na dotleniający spacer, do łask nie wraca też rower, którego nie posiadasz. Słoneczne popołudnia sprzyjają aktywności fizycznej i spotkaniom z przyjaciółmi, z którymi się nie spotykasz, bo ich nie masz i wspólny wyjazd z miasta i wypad z restauracji, if you know what I mean. Najwyższy czas na porządki w wiosennej garderobie!

Na wieszak nie wędrują szarości, brązy, grube rajstopy, ciężkie swetry, palta i jesionki.

Chętniej nie wkładasz też tych lekkich sukienek, których nie masz i cienkich rajstop, których również nie masz. Na pewno nie masz też lżejszych żakietów, ale na ten jeden co masz, to na pewno jesteś zbyt gruba. Nie szkodzi. Oto nasze zeszłoroczne propozycje, które nie pozwolą ci zlądować twardo na marginesie wszystkiego z ręką w nocniku wiosennych trendów.

Mała metalowa dziewczynka: Trochę przetrzepać z moli, trochę popryskać dezodoryzantem, trochę wyprać, trochę nie wyprać, trochę wogóle nie wyprać, nie wyjąć z szafy i chodzić w tym, w czym się spało i spać w tym, w czym się chodzi, trochę otrzepać, trochę w ogóle nie mieć wcale i gotowe! Wysiłek żaden a i efekt proporcjonalnie nie większy.

Halina: Spódnica - Tesco, 28 złotych. Plama z tłuszczu doda zagadkowości. Podkoszulka - z szafy, przetarta na cycach. Szarości, brązy i urynowa żółć, tłuste plamy i przecierki, to hity tego sezonu, jak i każdego innego sezonu. Plamy potu. Nasz trick - prędzej niż później pojawią się same. Skarpety męskie - Stadion Dziesięciolecia 17 par 10 złotych. Buty - skaj. "Wszystko po pięć złotych", 12 złotych. Torebka - siatka plastikowa. Złoty pięćdziesiąt, Lidl. Duża i pakowna, pojemność - 10 kilo kartofli, 5 butelek octu, łapy kurze, wczorajszy numer bezpłatnej gazety "Metro", ale zmieści się jeszcze niewielka portmonetka. Można myć w zlewie.

 

środa, 10 marca 2010
Sprywatyzować wszystko

Walka o Rozbrat po raz kolejny przypomina nam o tym, jak dzielona jest przestrzeń (i publiczna i prywatna - jak wiemy z Butler - prywatne jest publiczne). Bogaci biorą (kupują) wszysko, biedni na śmietnik, kultura im się nie należy. A miasto się wyprzedaje (niektóre państwa też - przecież zaproponowano Grecji, żeby sprzedała swoje wyspy), tym samym odsuwając od siebie odpowiedzialność za dobra społeczne (niech społeczeństwo zapłaci, to będzie mogło pójść do prywatnego kina, prywatnego teatru czy na komercyjny koncert, czy zamieszkać godnie wśród niewilgotnych ścian). Walka o miejsce w tej sprywatyzowanej przestrzeni stała się nielegalna, dlatego używa się siły, by przegonić wichrzycieli (obywateli).

Filmik można obejrzeć tu: Miasto to nie firma

Jeśli zdamy sobie sprawę z tego, że to kobiety głównie straciły na transformacji, że mają znacznie mniejszą szansę na awans, czy na godne zarobki, za które mogłyby tą prywatną przestrzeń kupić, to dostrzeżemy, że są one powoli z tej prywatnej przestrzeni usuwane.

Tak było w przypadku Pani Marii Michty - eksmitowanej lokatorki z ul. Legionów Piłsudskiego w Krakowie, którą przeniesiono do zdewastowanego magazynu położonego za Nową Hutą przy ul. Ziemianek 1. Była to starsza kobieta, mieszkająca przez 40 lat w swoim mieszkaniu, które razem z kamienicą Urząd Miasta sprzedał prywatnemu właścicielowi. Ten z kolei podniósł czynsze do niebotycznych wysokości, takich, ze emerytura Pani Michty już na nie nie starczyła... i na śmietnik. Kiedyś wszyscy tam trafimy oprócz 10% najbogatszych Polaków (nie Polek), którzy kupią już wszystko.

wtorek, 09 marca 2010
W 100-lecie światowego dnia kobiet

Przypomnijmy sobie dlaczego 100 lat temu ustanowiono ósmy marca – międzynarodowym dniem kobiet?

Po to, aby uczcić pamięć ofiar krwawo stłumionego strajku robotnic, które w Nowym Yorku w fabryce bawełny domagały się krótszego dnia pracy oraz takiego samego wynagrodzenia za pracę, jakie otrzymywali mężczyźni.

Minęło 100 lat i mówimy dziś dokładnie to samo:

PRECZ Z WYZYSKIEM KOBIET!

Intensyfikacja pracy, obowiązki domowe, które nadal spadają głównie na kobiety, śmieciowe płace, z których trudno się utrzymać, a co dopiero wykarmić dzieci, pogłębiające się ubóstwo społeczeństwa – to problemy ciągle zamiatane pod dywan. Czy my jesteśmy niewidzialne?! Chcemy godnie żyć! Nie martwiąc się o to, co z nami będzie, bo wszystkim nam zagraża nędza! A biedni nie mają reprezentantów, dlatego stoimy tu dziś sprzeciwiając się ignorancji ze strony władzy!

Domagamy się uchwalenia ustawy o równym traktowaniu oraz powołania niezależnego urzędu do spraw równego traktowania.

Żądamy monitorowania gwarantowanej w kodeksie pracy równości w warunkach zatrudnienia i wynagrodzenia poprzez wprowadzenie obowiązku monitorowania równości w przedsiębiorstwach (tworzenie i realizowanie przez firmy równościowych programów naprawczych) oraz wspierania kampanii edukujących pracodawców.

Domagamy się traktowania sfeminizowanych zawodów na równi z innymi grupami zawodowymi, co jest niezbędne dla realizacji zagwarantowanej w Konstytucji równości kobiet i mężczyzn w życiu gospodarczym.

Żądamy wydłużenia urlopu ojcowskiego do co najmniej 6 tygodni.

Konieczne jest zwiększenie dostępności żłobków i przedszkoli, aby kobiety mogły łączyć macierzyństwo z pracą zawodową. Potrzebna jest ustawa o formach opieki nad dziećmi w wieku do lat 3, która m.in. ułatwiałaby zakładanie żłobków (mających obecnie status zakładów opieki zdrowotnej) i powoływałaby nowe formy opiekuńczo-wychowawcze, jak kluby dziecięce czy dzienny opiekun zatrudniany przez gminę.

Domagamy się realnych oraz nowoczesnych sposobów aktywizacji zawodowej kobiet, a także ochrony kobiet w wieku przedemerytalnym.

Żądamy instrumentów prawnych służących skutecznej egzekucji alimentów. Konieczne jest także podniesienie kryterium dochodowego, od którego zależy dostęp do świadczeń rodzinnych.

Domagamy się szczegółowego zbadania zjawiska ubóstwa w Polsce w podziałem na płeć, jego przyczyn oraz stworzenia instytucjonalnych programów zaradczych i pomocowych.

 

CHCEMY CAŁEJ PENSJI I POŁOWY WŁADZY!

Tagi