RSS
niedziela, 25 kwietnia 2010
Queerowa rewolucja nadchodzi

Przygotowania do Queerowego Maja ruszyły całą parą, w działania radykalne włączyło się bardzo wiele osób, to pokrzepiające i daje nadzieję na oddolne zmiany społeczne. Lewitując wokół teorii queer wracam do starych publikacji i rozmyślam nad rozpychającą się ekonomią, która wszędzie wepcha swoje palce.

Krytyka Polityczna 11/12 2007, wywiad z Judith Butler: „Queer pojawił się jako krytyka polityki tożsamościowej, a gdy staje się tożsamością, staje się towarem rynkowym, sam staje się normą tego, jacy wszyscy powinniśmy być płynni. Myślę, że idea queer musi być powiązana bardzo mocno z jakimś politycznym projektem. Początkowo była związana z aktywizmem AIDS. Myślę, że dziś musi być związana z kwestią represji, przemocy, dyskryminacji, otwarcia publicznej przestrzeni, kwestią widoczności, że musi powrócić na drogę realizacji swojego radykalnego projektu.”

 

I o tym właśnie zagubieniu „idei queer” myślę. Gdzie jest ten radykalny projekt? Mam obawy, że będzie jak w USA (znów powracam do starej lektury – klasyki już – „No Logo” Naomi Klein):

Marketing tożsamości

Gwałtowna reakcja, jaką wywołała polityka tożsamości, przyczyniła się do odwrócenia naszej uwagi od faktu, iż duża część postulatów lepszej reprezentacji szybciutko została spełniona przez handlowców, właścicieli mediów i producentów pop-kultury – chociaż może nie z takich powodów, z jakich byśmy sobie życzyli.”

Queer urynkowione. Feminizm urynkowiony. Koniecznie należy wrócić do podstawowych idei oraz naciskać na zmiany polityczne, inaczej od tego mainstreamu nie uciekniemy, a on skieruje nas niekoniecznie na tory, na jakie byśmy chciały.

wtorek, 13 kwietnia 2010
Żałoba narodowa

No już czwarty dzień z rzędu, to trudno mi wybielania prezydenta słuchać... po tych dwóch latach terroru, z Giertychem wespół i świtą... no dobrze, nie można źle mówić o zmarłych... tyle osób zginęło, ale w kółko tylko Kaczyński i Kaczyński.

A naprawdę to szkoda Jarugi, która zawsze stała po stronie kobiet. Manify, rzecznictwo, konferencje, spotkania, była wspaniałą reprezentantką...

Najdziwniejsze jednak, że w ten weekend miały się odbywać dni antywojenne w Warszawie, w związku ze zwiększeniem "naszego" kontyngentu w Afganistanie. A kto zginął w wypadku? Wszyscy dowódcy. Za jednym zamachem. Można stworzyć teorię spiskową, że to terroryści porwali samolot, żeby (na wzór Hiszpanii) przeforsować wycofanie wojsk.

No cóż... płaczę raczej nad afgańskimi kobietami, które "wyzwalamy" niż nad tą "wierchuszką".

Ku refleksji...

Tagi